Makijaż młodej mamy, czyli jak ukryć zmęczenie?

Nieprzespane noce szerokim echem odbijają się na kondycji zarówno psychicznej, jak i fizycznej. Niestety pierwsze „objawy” niewyspania widoczne są na twarzy. Ciemniejsze obwódki wokół oczu, podpuchnięte powieki, poszarzała cera. Na szczęście wrodzona kobieca zaradność pozwala radzić sobie i w takich sytuacjach. Poznaj kilka trików makijażowych i pielęgnacyjnych, które pomogą zakryć ślady nieprzespanej nocy!

Sen to najlepszy kosmetyk…

Co jednak zrobić, gdy sen to towar deficytowy, a co gorsze na horyzoncie wcale nie widać jaskółki zwiastującej zmiany? Zabrzmi to złowieszczo, ale zdrowego, spokojnego (8-godzinnego!) snu nic nie zastąpi. Nocny okres „na czuwaniu” trzeba przetrwać, pozostaje jedynie objawowe leczenie widocznych śladów zmęczenia!

makijaż mamyDajcie wody!

Dieta młodej mamy karmiącej piersią powinna być idealnie zrównoważona, pełna składników odżywczych, które są niezbędne dla prawidłowego wzrostu niemowlaka. Nie można jednak zapominać o piciu wody. Odpowiednia ilość tego życiodajnego płynu będzie korzystnie wpływać na funkcjonowanie całego organizmu, na proces laktacji, jak również na wygląd i kondycję skóry. Nawadnianie od wewnątrz to jednak za mało! Konieczne jest codzienne stosowanie kremów nawilżających. Na co dzień trudno Ci będzie znaleźć czas na pielęgnację wykraczającą poza szybkie oczyszczanie i aplikację kremu, ale warto choć raz w tygodniu nałożyć maskę nawilżającą na całą twarz.

Spójrz sobie w oczy!

Okolice oczu to obszar na twarzy, który jako pierwszy zdradza niedostatek snu. Jeśli mimo usilnych starań, pojawiły się nieestetyczne cienie pod oczami, trzeba będzie trochę się napracować, aby wszystko wróciło do normy. Istnieje jednak kilka szybkich sposobów, które pozwolą widocznie poprawić wygląd tych okolic. Masz 10-15 minut? Pod oczy nałóż specjalne kolagenowe płatki. Nie masz ich? W takim razie zaaplikuj na powieki torebki herbaty, które pozostały Ci z wcześniejszego ich zaparzania. Czarna herbata oraz jej zielona kuzynka działają ściągająco i redukują obrzęki, natomiast rumianek likwiduje zaczerwienienia. Błyskawicznie działają również okłady z zimnego mleka. Obrzęki oraz opuchnięcia szybko przestaną Cię szpecić, gdy sięgniesz po tajną broń naszych babć, czyli okład z ogórka. Dziecięca piosenka głosi, że posiada on zielony garniturek, jednak ma też coś znacznie bardziej wartościowego – kwas kawowy i askorbinowy. To właśnie dzięki nim schłodzone plasterki ogórka czynią cuda! Na koniec kolejny babciny sposób, czyli zimna łyżka przykładana w celu zmniejszenia opuchnięć – taki pierwowzór metalowego roll-onu, chętnie stosowanego jako aplikator w żelach pod oczy.

Makijaż w 5 minut!

Młoda mama prawdopodobnie właśnie tyle minut może poświęcić na makijaż, dlatego ten cenny czas należy spożytkować jak najlepiej. Najważniejsza rada to umiar. Opuchliznę i obrzęki szybko wyeliminujesz, stosując chłodne okłady, cienie jednak zostaną. Ale nie myśl, że po nałożeniu kilku warstw korektora znikną zupełnie! Abstrahując od tego, że nie będziesz miała czasu na wykonanie make-upu jak na czerwony dywan, takim ciężkim makijażem zrobisz sobie tylko krzywdę! Dlatego na co dzień ogranicz ilość kosmetyków do minimum. Mocniejszy (ale nie za mocny) look zostaw na większe wyjścia.

10 tricków, które pomogą ukryć zmęczenie

Pierwszy kosmetyk kolorowy, po który sięgasz to podkład, ale jeśli nie borykasz się z ciężką postacią trądziku ani nie zostały Ci po ciąży żadne przebarwienia, zamiast niego użyj kremu BB lub CC. Wprawdzie nie kryje tak mocno, ale ma lżejszą konsystencję i więcej składników pielęgnacyjnych. Większą uwagę zwróć na newralgiczną okolicę oczu. Wybierz korektor, który łączy w sobie działanie kryjące, rozświetlające, a najlepiej jeszcze nawilżające. Nie bez znaczenia jest jego kolor, który pomoże Ci zneutralizować widoczność cieni. Generalnie wszystko zależy od karnacji i koloru cieni, z jakimi przyszło się zmierzyć, w większości wypadków sprawdzi się kosmetyk wpadający w żółte bądź różowe (łososiowe) tony. Stosując korektor pod oczy, naprawdę nie przesadzaj! Jego nadmiar zbierze się w zmarszczkach i skończy się na tym, że zamiast zakamuflować cienie, podkreśli siateczkę nierówności! Następnym krokiem jest delikatne matowienie skóry, aby jej nie obciążać, użyj tylko odrobiny sypkiego pudru w strefie T (czoło, nos i broda). Baza makijażu gotowa, teraz czas na kolor. Na powiekach nie manifestuj swojego uwielbienia do mocnych barw, wybieraj odcienie beżowe lub brzoskwiniowe, najlepiej lekko opalizujące (nie perłowe!). Aby oko wyglądało na wypoczęte, koniecznie rozświetl jego wewnętrzny kącik i przeciągnij rzęsy tuszem. Mając kilka dodatkowych sekund, uczesz brwi i delikatnie je podkreśl (nie maluj ich na nowo grubą czarną kredką!), rozetrzyj także nieco ciemniejszego cienia przy linii górnych rzęs. Kolejnym elementem makijażu jest róż do policzków oraz rozświetlacz. Wiele kobiet z nich rezygnuje, ale każdy wizażysta doskonale wie, że to właśnie odrobina koloru na policzkach i odpowiednie rozświetlenie potrafią zdziałać cuda – odejmują lat i maskują zmęczenie. Zgodnie z zasadą mniej znaczy więcej – róż nakładaj bardzo oszczędnie. Dla uzyskania efektu świeżej, wypoczętej cery wystarczy dosłownie lekkie muśnięcie policzków różem i odrobina rozświetlacza na szczycie kości policzkowych. Na koniec usta – tu również postaw na neutralne odcienie, wybierając w zależności od preferencji błyszczyk lub pomadkę.

Zmęczenie i brak snu sprawiają, że czujesz się nijako, co gorsza to nie tylko Twoje subiektywne odczucia, każdy, kogo spotykasz pyta, czy dziecko aż tak daje Ci się we znaki? Zazdrościsz lansowanym na okładkach magazynów sexy mamom idealnej cery i świetlistego spojrzenia. Bądź realistką, to photoshop! Młoda, niewyspana mama ma prawo wyglądać, jak chce, może jej się zdarzyć gorszy dzień! Ale po każdym gorszym momencie zawsze przychodzi szereg tych lepszych. Aby rzeczywiście wyglądać lepiej, wystarczy kilka babcinych sposobów i minimalistyczny makijaż, który ukryje dowody nieprzespanych nocy oraz piękny, szczery uśmiech, w końcu Twój maluszek to jeden wielki powód do radości!

Liliana Marusiak

Liliana, mama dwójki dzieci, pasjonatka zdrowia, głównie dziecięcego. Od początku związana z naszym blogiem.

Komentarze

  • miska

    fajny artykuł, dzięki 🙂

  • Kalcia

    Bardzo fajny artykulik, thnx